Maniak podsumowuje tydzień #49

FIL­MY


Pla­ny WB i DC


Za­zwy­czaj sta­ram się nie pu­bli­ko­wać nie­po­twier­dzo­nych oficjal­nie in­for­ma­cji, ale ta wy­da­je się dość rze­tel­na, bo raz, że po­cho­dzi z wia­ry­god­ne­go źró­dła, a dwa, że jej praw­dzi­wość po­świad­cza­ją oso­by bli­sko zwią­za­ne z War­ner Bros. O co cho­dzi?
Wszyst­ko za­czę­ło się pół­to­ra ty­go­dnia temu, kie­dy Ni­kki Fin­ke, za­ło­ży­ciel­ka por­ta­lu deadline.com, na­pi­sa­ła na swo­im nowo otwar­tym blo­gu, nikkifinke.com, o pla­nach War­ner Bros wo­bec fil­mów opar­tych na ko­mik­sach ze staj­ni DC Co­mics. Wed­ług dzien­ni­kar­ki pre­zen­tu­ją się one na­stę­pu­ją­co:
  • Maj 2016 – „Bat­man v Su­per­man: Dawn of Jus­tice”
  • Li­piec 2016 – „Sha­zam”
  • Bo­że Na­ro­dze­nie 2016 – „Sand­man”
  • Maj 2017 – „Jus­tice League”
  • Li­piec 2017 – „Won­der Wo­man”
  • Bo­że Na­ro­dze­nie 2017 – wspól­ny film Fla­sha i Zie­lo­nej La­tar­ni
  • Maj 2018 – „Czło­wiek ze sta­li 2”
Z re­we­la­cji Fin­ke, po­twier­dzo­nych m.in. przez Ke­vi­na Smi­tha oraz Bi­lla „Je­tta” Ra­meya, wy­ni­ka, że War­ner Bros za­gra w naj­bliż­szych la­tach bar­dzo ofen­syw­nie i po­dej­mie kil­ka ry­zy­kow­nych kro­ków.
Po pierw­sze — kon­se­kwent­nie roz­bu­du­je fil­mo­we uni­wer­sum. Na pod­sta­wie do­tych­cza­so­wych in­for­ma­cji, po­ja­wia­ją­cych się w wy­wia­dach i wia­do­mo­ściach fil­mo­wych, moż­na za­ło­żyć, że przy­naj­mniej czte­ry z po­wyż­szych po­zy­cji bę­dą to­czyć się w jed­nym, spój­nym świe­cie. Na star­cie wy­klu­czyć z nich na­le­ży „Sand­ma­na” (z oczy­wi­stych wzglę­dów), po­dob­no od­dziel­nym fil­mem ma być też „Sha­zam”. Nie­zna­ny jest rów­nież sta­tus naj­bar­dziej za­gad­ko­wej po­zy­cji na li­ście, czy­li wspól­ne­go fil­mu Fla­sha i Zie­lo­nej La­tar­ni. Po­zo­sta­ją więc dwa oficjal­nie ogło­szo­ne już fil­my („Bat­man v Su­per­man: Dawn of Jus­tice”, „Jus­tice Leaague”) oraz „Won­der Wo­man” (już wcze­śniej mó­wi­ło się, że Gal Ga­dot pod­pi­sa­ła umo­wę na kil­ka ob­ra­zów, w tym so­lo­wy) i „Czło­wiek ze sta­li 2”. Czte­ry fil­my to dla jed­nych du­żo, dla in­nych ma­ło. Na pew­no za dwa z nich (a moż­li­we, że na­wet trzy) od­po­wia­dać bę­dzie ten sam re­ży­ser, co po­win­no za­rów­no za­pew­nić spój­ność przed­sta­wio­ne­go świa­ta, jak i po­zwo­lić na nie­co twór­czej wol­no­ści. Pro­ble­mem sta­je się jed­nak „Won­der Wo­man” — Zack Sny­der ra­czej nie bę­dzie zaj­mo­wać się so­lo­wym fil­mem ama­zoń­skiej bo­ha­ter­ki (chy­ba, że ma zmie­niacz cza­su lub­inne tego typu ustroj­stwo, choć z dru­giej stro­ny, cie­ka­we, jak Ga­dot opa­nu­je prze­by­wa­nie na kil­ku pla­nach na raz), a nowy ra­czej re­ży­ser nie bę­dzie miał w wie­lu spra­wach wol­nej rę­ki. W o wie­le lep­szej sy­tu­acji znaj­du­ją się: „Sand­man”, praw­do­po­dob­nie „Sha­zam” i być mo­że film z Fla­shem i Zie­lo­ną La­tar­nią. Tu­taj nie po­win­no (o tyle, o ile) być pro­ble­mów z ar­ty­stycz­ną swo­bo­dą.
Po dru­gie — WB ma za­miar zro­bić du­żo fil­mów, w krót­kim cza­sie. I to mo­że się oka­zać albo klu­czem do suk­ce­su, albo dro­gą do po­raż­ki. Je­śli w każ­dy pro­jekt ja­kimś cu­dem uda się wło­żyć tyle samo za­an­ga­żo­wa­nia i pa­sji, to moż­na być spo­koj­nym. Je­śli jed­nak bę­dzie to nie­prze­my­śla­na se­ryj­na pro­duk­cja, to mo­że się to od­bić na ja­ko­ści ob­ra­zów. Tu­taj tro­chę się nie­po­ko­ję i chciał­bym usły­szeć wię­cej o twór­cach po­szcze­gól­nych fil­mów.
Z po­zo­sta­łych rze­czy — cie­szy mnie do­bór ko­lej­nych ty­tu­łów. Na (już za­po­wie­dzia­ną oficjal­nie) „Li­gę Spra­wie­dli­woś­ci” cze­kam bar­dzo moc­no, cie­szę się też z po­wo­du „Won­der Wo­man”, któ­ra wresz­cie po­win­na za­mknąć usta wy­znaw­com man­try: „Ma­rvel robi film z ga­da­ją­cym drze­wem i szo­pem pra­czem, a DC twier­dzi, że cięż­ko po­dejść do Won­der Wo­man” (jak­by za­po­mnie­li o se­ria­lu z Lyn­dą Car­ter). Cie­ka­wie brzmi wspól­ny film Fla­sha i Zie­lo­nej La­tar­ni (dość ry­zy­kow­ny, a jed­no­cze­śnie cał­kiem mą­dry po­mysł), nie­źle mo­że teź wyjść „Sha­zam” (po­noć to z tym fil­mem zwią­za­ny jest Dwayne „The Rock” John­son).
W każ­dym ra­zie, na wię­cej in­for­ma­cji trze­ba cze­kać do po­cząt­ku San Die­go Co­mic Con, pod­czas któ­re­go, zgod­nie z do­nie­sie­nia­mi, War­ner Bros oficjal­nie ogło­si swo­je pla­ny.

Nowy „Scoo­by” jed­nak fil­mem ak­tor­skim


Pra­wie rok po tym, jak War­ner Bros ogło­si­ło pra­ce nad ki­no­wym, ani­mo­wa­nym fil­mem o przy­go­dach tchórz­li­we­go doga nie­miec­kie­go Sco­oby­-Doo oraz eki­py mło­dych de­tek­ty­wów, wła­dze wyt­wór­ni… zmie­nia­ją zda­nie. Te­raz „Scooby-Doo” ma być pro­duk­cją ak­tor­ską i sta­no­wić, ko­lej­ny już, re­start se­rii. Stu­dio ak­tu­al­nie pro­wa­dzi roz­mo­wy z nie­ja­kim Ran­da­llem Gree­nem (o ile się nie my­lę, jest to de­biu­tant), któ­ry miał­by na­pi­sać sce­na­riusz.
Wiel­ka szko­da, że stu­dio re­zy­gnu­je z ani­ma­cji. Choć po­przed­nie fil­my ak­tor­skie, za­rów­no ki­no­we, jak i te­le­wi­zyj­ne, by­ły cał­kiem nie­złe, to zde­cy­do­wa­nie wo­lę te ry­so­wa­ne wcie­le­nia Sco­oby­’e­go.

SE­RIA­LE


Jack Cole­man wra­ca do „He­ro­sów”


Jack Cole­man, od­twór­ca roli Noah Be­nne­tta w se­ria­lu „He­ro­si”, po­wró­ci w jego kon­ty­nu­acji, „He­roes: Re­born”. To pierw­szy czło­nek pier­wot­nej ob­sa­dy, któ­ry za­gra w przy­go­to­wy­wa­nym przez Tima Krin­ga pro­jek­cie. Strzał w dzie­siąt­kę, bo to by­ła jed­na z naj­cie­kaw­szych po­sta­ci ory­gi­na­łu.

„Sense8” od Stra­czyn­skie­go i Wa­chow­skich


Sce­na­rzy­sta ko­mik­so­wy i te­le­wi­zyj­ny J. Mi­chael Stra­czyn­ski oraz ro­dzeń­stwo Wa­chow­skich szy­ku­ją dla plat­for­my Net­flix se­rial pod ty­tu­łem „Sense8”. Opo­wie on hi­sto­rię ośmiu nie­zna­ją­cych się osób, wy­wo­dzą­cych się z róż­nych krę­gów kul­tu­ro­wych i róż­nych czę­ści świa­ta. Do­świad­cza­ją one bru­tal­nej wi­zji i w jej wy­ni­ku zo­sta­ją te­le­pa­tycz­nie po­łą­czo­ne. Ta­jem­ni­czy i wpły­wo­wy męż­czy­zna, Jo­nas, po­sta­na­wia ze­brać wszyst­kie te oso­by, a tym­cza­sem, nie­ja­ki Pan Whis­pers pla­nu­je ich za­bój­stwo. Każ­dy z dzie­się­ciu od­cin­ków sku­pi się na in­nej po­sta­ci. W ob­sa­dzie zna­leź­li się mię­dzy in­ny­mi: Na­veen An­drews („Za­gu­bie­ni”), Da­ryl Ha­nnah („Kill Bill”), Brian J. Smith („Gwiezd­ne Wro­ta: Wszech­świat”) oraz Bae Doo­na („At­las Chmur”).
Po­mysł sza­le­nie mi się po­do­ba, a ob­sa­da wy­glą­da zna­ko­mi­cie. Do­pi­su­ję do li­sty pt. „Ko­niecz­nie zo­ba­czyć”.

GRY


„Dream­fall: Chap­ters” i nowe szcze­gó­ły


Rag­nar Tørn­quist roz­piesz­cza fa­nów „Naj­dłuż­szej po­dró­ży” i wraz ze stu­diem Red Thread Games, dzie­li się ko­lej­ny­mi in­for­ma­cja­mi o szy­ko­wa­nej na li­sto­pad pro­duk­cji.
Gra bę­dzie po­dzie­lo­na na trzy­na­ście roz­dzia­łów, któ­re po­mie­ści pięć ksiąg. Każ­dy z roz­dzia­łów zo­stał za­pro­jek­to­wa­ny tak, by star­czyć na jed­ną se­sję gry, na­to­miast każ­da z ksiąg opo­wie jed­ną, więk­szą hi­sto­rię, któ­ra póź­niej, wraz z po­zos­ta­łymi, zło­ży się na ca­łą grę.
„Dream­fall: Chap­ters” wkrót­ce wej­dzie w fa­zę beta, a ze­spół za­mie­rza tes­to­wać i uspraw­niać ca­łość po ko­lei, roz­dział po roz­dzia­le. Na 27 czerw­ca wy­zna­czo­no po­czą­tek bety pierw­szej z ksiąg, za­ty­tu­ło­wa­nej „Birth” („Na­ro­dzi­ny”). Księ­ga ta skła­dać się bę­dzie z dwóch roz­dzia­łów oraz in­ter­lu­dium. In­ter­lu­dia to, przy oka­zji, je­den z naj­pil­niej strze­żo­nych se­kre­tów gry, a wia­do­mo o nich tyl­ko tyle, że za­gra­my w nich zu­peł­nie no­wym bo­ha­te­rem.
Twór­cy uchy­li­li też rąb­ka ta­jem­ni­cy od­no­śnie fa­bu­ły. Głów­na bo­ha­ter­ka, Zoë Ca­stil­lo, bę­dzie te­raz żyć w Eu­ro­po­lis, gdzie znaj­dzie pra­cę, po­zna no­wych przy­ja­ciół, a w wol­nym cza­sie wspo­mo­że kam­pa­nię wy­bor­czą kan­dy­dat­ki na kanc­le­rza.
Dream­fall Chap­ters to ty­tuł, na któ­ry cze­kam nie­prze­rwa­nie od kie­dy tyl­ko ukoń­czy­łem po­przed­nią część, a by­ło to w 2006 roku. Li­sto­pa­dzie, przy­by­waj.